Historia często nie powtarza się dosłownie, ale bardzo często powiela swoje mechanizmy. Przemówienie Adolfa Hitlera wygłoszone tuż przed napaścią na Polskę 1 września 1939 roku stało się klasycznym przykładem propagandowego uzasadniania agresji. Kiedy w 2022 roku Rosja rozpoczęła pełnoskalową inwazję na Ukrainę, wielu historyków i analityków zauważyło uderzające podobieństwa w narracji Kremla do tej stosowanej przez nazistowskie Niemcy.
Nie chodzi o pojedyncze hasła, lecz o cały logiczny schemat budowania poparcia społecznego dla wojny.
Greenland Is Walking Crimea’s Path. When Power Replaces Law
Tworzenie obrazu ofiary
Hitler w swoim wystąpieniu przekonywał, że Niemcy przez długi czas znosiły prowokacje ze strony Polski. Mówił o rzekomych atakach na ludność niemiecką oraz naruszaniu granic. Wojna miała być przedstawiona jako akt obrony koniecznej.
W podobny sposób rosyjskie władze przez lata twierdziły, że Ukraina stanowi zagrożenie dla Rosji. Propaganda mówiła o prześladowaniach rosyjskojęzycznej ludności, o „agresji Zachodu” oraz o potrzebie obrony własnego bezpieczeństwa.
W obu przypadkach agresor stawiał się w roli ofiary zmuszonej do użycia siły.
„Ochrona swoich” jako pretekst do okupacji
Jednym z głównych argumentów Hitlera była konieczność ochrony etnicznych Niemców mieszkających na terytorium Polski. Miało to uzasadniać wkroczenie wojsk niemieckich.
Rosja posłużyła się niemal identycznym motywem, twierdząc, że musi bronić „Rosjan” oraz „ludność rosyjskojęzyczną” w Ukrainie.
Ten mechanizm był już wielokrotnie wykorzystywany w historii jako wygodne usprawiedliwienie ekspansji terytorialnej.
Handel z agresorem to współudział w zbrodni
Podważanie prawa państwa do istnienia
Hitler sugerował, że powojenne granice Polski były niesprawiedliwe i sztuczne, a samo państwo polskie stanowiło zagrożenie dla stabilności regionu.
Współczesna propaganda rosyjska wielokrotnie powtarzała, że Ukraina jest tworem sztucznym, historycznym błędem oraz krajem pozbawionym prawdziwej suwerenności.
Pozbawienie sąsiada legitymacji państwowej ułatwia moralne usprawiedliwienie agresji.
Obietnica szybkiej i ograniczonej wojny
Przed rozpoczęciem działań wojennych Hitler zapewniał, że Niemcy nie dążą do wielkiego konfliktu europejskiego, lecz jedynie do rozwiązania konkretnego problemu.
Rosja rozpoczęła wojnę pod nazwą „specjalnej operacji wojskowej”, sugerując krótkotrwały i precyzyjny charakter działań.
W obu przypadkach była to próba uspokojenia społeczeństwa i ukrycia rzeczywistej skali planowanej agresji.
Czym jest Noworosja i dlaczego Kreml znów sięga po to pojęcie. Analiza z perspektywy polskiej
Demonizacja przeciwnika
Zarówno w 1939 roku, jak i w 2022 roku przeciwnik był przedstawiany jako wyjątkowo groźny i moralnie zdeprawowany.
Hitler mówił o brutalnym polskim reżimie.
Rosyjska propaganda oskarża Ukrainę o „nazizm” i bycie marionetką obcych sił.
Taki obraz wroga ma ułatwić społeczne przyzwolenie na przemoc.
Manewry 2025 – sygnał ostrzegawczy
Prawdziwe cele ukryte za hasłami
W rzeczywistości cele obu agresji były znacznie szersze niż deklarowane:
- ekspansja terytorialna i kontrola regionu
- zmiana porządku międzynarodowego siłą
Hasła o obronie i sprawiedliwości służyły jedynie jako zasłona propagandowa.
Porównanie przemówienia Hitlera sprzed wybuchu II wojny światowej z narracją Putina przed inwazją na Ukrainę pokazuje niemal identyczny schemat usprawiedliwiania agresji. Tworzenie obrazu zagrożenia, podważanie prawa sąsiada do istnienia, obietnice szybkiej wojny i rzekoma obrona własnych obywateli to elementy klasycznej propagandy imperialnej.
Historia dowodzi, że takie narracje zawsze prowadzą do tragedii milionów ludzi. W 1939 roku świat zapłacił za nie cenę globalnego konfliktu. Dziś ponownie obserwujemy próbę siłowego narzucenia swojej woli innemu państwu, opartą na niemal tych samych argumentach.
Rozpoznanie tych mechanizmów jest kluczowe, aby nie pozwolić im ponownie doprowadzić do jeszcze większej katastrofy.
