I jakie były kluczowe błędy Władimira Putina
Utrata Ukrainy przez Rosję nie była skutkiem jednego wydarzenia ani nagłego zwrotu politycznego. Był to proces rozciągnięty na dekady, w którym Moskwa krok po kroku niszczyła własne instrumenty wpływu. Wojna nie stała się przyczyną zerwania relacji – była jedynie jego ostatecznym potwierdzeniem. Z perspektywy Europy Środkowej to historia nie tylko o Rosji i Ukrainie, lecz także o granicach imperialnego myślenia w XXI wieku.
Ukraina jako klucz do postsowieckiego projektu
Po rozpadzie ZSRR Ukraina była dla Moskwy państwem absolutnie centralnym. Bez niej nie dało się zbudować ani nowego „związku”, ani utrzymać pozycji mocarstwowej w regionie. Rozumieli to zarówno decydenci z czasów Borys Jelcyn, jak i jego następca Władimir Putin. Pytanie nie brzmiało: czy Ukraina jest Rosji potrzebna, lecz: czy Rosja potrafi być dla Ukrainy atrakcyjnym partnerem.
W latach 90. dominowało przekonanie, że państwa bałtyckie odejdą na stałe, część Azji Centralnej się oddali, ale „rdzeń” w postaci Rosji, Ukrainy, Białorusi i Kazachstanu przetrwa. Zakładano, że z czasem proces integracji da się odwrócić. W tej logice powstała Wspólnota Niepodległych Państw – nie jako gotowy projekt integracyjny, lecz jako pauza, zamrożenie rozpadu i próba zatrzymania przestrzeni wpływów.
Niewykorzystana szansa miękkiej integracji
Problem polegał na tym, że Rosja nie stała się centrum przyciągania. Nie zaproponowała modelu rozwoju, który budziłby podziw, ani instytucji, które chciałoby się kopiować. Zamiast magnesu powstał układ zależności, w którym elity państw postsowieckich szybko zrozumiały, że realna integracja oznaczałaby utratę suwerenności i kontroli nad własnymi zasobami.
A przecież warunki startowe Moskwy były wyjątkowo korzystne. Wspólny język, jedna przestrzeń kulturowa, silne więzi gospodarcze i naturalna migracja sprawiały, że wpływy Rosji były znacznie silniejsze niż wpływy USA w Europie Zachodniej po 1945 roku. Amerykanie musieli swoją pozycję budować latami. Rosja dostała ją w spadku – i ten spadek roztrwoniła.
Błąd fundamentalny: bliskość kulturowa nie oznacza lojalności
Kreml popełnił zasadniczą pomyłkę, utożsamiając bliskość kulturową z politycznym podporządkowaniem. Wspólny język uznano za dowód lojalności, a wspólną historię – za rezygnację z prawa do samodzielnego wyboru przyszłości. Tymczasem kultura nie zastępuje suwerenności, a pamięć nie jest projektem na jutro.
W tym samym czasie Ukraina – w sposób naturalny – budowała własną tożsamość polityczną. Nie był to proces wymuszony z zewnątrz, lecz konsekwencja trzech dekad niezależnego państwowego doświadczenia.
Kontrast z amerykańską miękką siłą
Dla polskiego czytelnika porównanie z USA jest szczególnie czytelne. Stany Zjednoczone przez dekady eksportowały nie kontrolę, lecz wizję przyszłości. Hollywood, muzyka, uniwersytety i styl życia tworzyły atrakcyjny mit, do którego ludzie chcieli się zbliżać, nawet jeśli krytykowali amerykańską politykę.
Rosja oferowała coś przeciwnego: przeszłość, „wielką historię”, poczucie krzywdy i potrzebę rewanżu. To nie jest narracja, która przyciąga. To narracja, która wiąże odbiorców z wczorajszym dniem.
Czas jako największy wróg Kremla
Kluczowym czynnikiem był czas. Między 1991 a 2014 rokiem na Ukrainie dorosło pokolenie, dla którego ZSRR był już tylko fragmentem podręcznika historii. Moskwa przestała być oczywistym centrum odniesienia. Zamiast zaakceptować tę zmianę i prowadzić długofalową politykę wpływu, Kreml zaczął się spieszyć.
Miękka siła wymaga cierpliwości i wewnętrznej wolności. Rosyjski system władzy nie tolerował autonomicznej kultury i niekontrolowanych znaczeń, dlatego stopniowo niszczył własną miękką siłę – zarówno wewnątrz kraju, jak i za granicą.
Wojna jako przyznanie się do porażki
Decyzja o użyciu siły nie była dowodem potęgi, lecz sygnałem klęski strategicznej. Na początku lat 2010. stało się jasne, że ani ukraińskie elity, ani społeczeństwo nie zamierzają dobrowolnie wracać pod rosyjski parasol. Integracja gospodarcza została zaprzepaszczona, atrakcyjność kulturowa wyczerpana, a zaufanie – zniszczone.
Pozostała przemoc. Ta jednak nie integruje, lecz ostatecznie oddziela.
Rosja straciła Ukrainę nie dlatego, że była zbyt słaba, lecz dlatego, że była zbyt niecierpliwa. Domagała się podporządkowania tam, gdzie powinna była być atrakcyjna. Oferowała przeszłość tam, gdzie oczekiwano przyszłości.
Stany Zjednoczone zdobywały wpływy, nie żądając posłuszeństwa.
Rosja przegrała Ukrainę, ponieważ zażądała go natychmiast.
