Grenlandzki rozłam: gdzie znajdzie się Polska w potencjalnym starciu Europy i USA

Grenlandzki rozłam: gdzie znajdzie się Polska w potencjalnym starciu Europy i USA

Jeszcze kilka lat temu pytanie o możliwość geopolitycznego konfliktu między Europą a Stanami Zjednoczonymi brzmiałoby jak czysta fantazja. Podobnie jak przed 2022 rokiem za niewyobrażalną uznawano pełnoskalową wojnę Rosji przeciwko Ukrainie. Historia ostatnich lat pokazuje jednak jasno: to, co długo pozostaje w sejfach sztabów generalnych jako scenariusz o niskim prawdopodobieństwie, w pewnym momencie może stać się rzeczywistością.

Groźby aneksji Grenlandii, presja handlowa na Europę i otwarte kwestionowanie zasad sojuszniczych stawiają przed Polską fundamentalne pytanie: z kim być w świecie, w którym dawny porządek bezpieczeństwa przestaje obowiązywać.

Grenlandia jako katalizator konfliktu

Dla Polski Grenlandia nie ma bezpośredniego znaczenia terytorialnego ani gospodarczego. Nie jest rynkiem, zapleczem surowcowym ani obszarem wpływów historycznych. Jej znaczenie polega na czymś innym: Grenlandia stała się symbolem granicy, po której przekroczeniu sojusz przestaje być sojuszem, a zaczyna przypominać relację siły.

Jeżeli Stany Zjednoczone są gotowe używać presji politycznej, gospodarczej, a potencjalnie także wojskowej wobec europejskiego partnera, oznacza to strukturalną zmianę relacji transatlantyckich. Dla Polski jest to sygnał ostrzegawczy, niezależnie od tego, czy konflikt rzeczywiście przybierze formę otwartą.

Polska między sąsiadami a supermocarstwem

Strategiczne położenie Polski sprawia, że jej bezpieczeństwo zawsze było oparte na zewnętrznych gwarancjach. Po 1989 roku rolę tę przejęły Stany Zjednoczone, a NATO stało się fundamentem polskiej doktryny obronnej. Jednak scenariusz rozłamu w Sojuszu zmusza Warszawę do myślenia w kategoriach alternatywnych.

Z jednej strony Polska jest częścią kontynentalnej Europy, silnie powiązaną gospodarczo i infrastrukturalnie z Niemcami, Francją i krajami regionu. Z drugiej strony od lat buduje szczególne relacje wojskowe i polityczne z USA, postrzegając je jako głównego gwaranta bezpieczeństwa wobec Rosji.

Wariant proamerykański: stabilność czy zależność

Pozostanie po stronie USA w potencjalnym konflikcie interesów z Europą oznaczałoby kontynuację dotychczasowej linii strategicznej. Dla części elit jest to wybór naturalny, oparty na doświadczeniach ostatnich dekad.

Potencjalne korzyści tego wariantu:

  • utrzymanie bezpośrednich gwarancji wojskowych USA;
  • dalszy dostęp do amerykańskich technologii obronnych;
  • polityczne wsparcie Waszyngtonu w regionalnych sporach.

Jednocześnie ryzyka są równie poważne. Polska mogłaby znaleźć się w strategicznej izolacji w Europie, postrzegana jako przedłużenie interesów zewnętrznego mocarstwa. W dłuższej perspektywie oznaczałoby to ograniczoną podmiotowość i zależność od decyzji podejmowanych poza kontynentem.

Wariant europejski: autonomia i ryzyko

Druga ścieżka zakłada opowiedzenie się po stronie kontynentalnej Europy i udział w budowie autonomicznej struktury bezpieczeństwa, potencjalnie z udziałem Ukrainy jako kluczowego elementu militarnego.

Z punktu widzenia Polski oznaczałoby to:

  • wzmocnienie pozycji w regionie Europy Środkowo-Wschodniej;
  • realny wpływ na kształt nowej architektury bezpieczeństwa;
  • zmniejszenie strategicznej zależności od jednego aktora.

Ryzykiem jest oczywiście okres przejściowy. Europa bez pełnego parasola USA musiałaby szybko zwiększyć zdolności wojskowe, a Polska znalazłaby się na pierwszej linii potencjalnych napięć. Jednak doświadczenie Ukrainy pokazuje, że brak przygotowania jest znacznie groźniejszy niż kosztowna adaptacja.

Ukraina jako czynnik zmieniający równowagę

W nowym układzie sił Ukraina przestaje być jedynie beneficjentem pomocy, a staje się dostawcą bezpieczeństwa. Jej doświadczenie wojny nowoczesnej, zdolności mobilizacyjne i odporność państwa są zasobem, którego Europa wcześniej nie posiadała.

Dla Polski współpraca z Ukrainą w ramach kontynentalnego bloku oznaczałaby przesunięcie środka ciężkości bezpieczeństwa na wschodnią flankę, ale już nie w roli bufora, lecz filaru.

Hipotetyczny konflikt Europy i USA wokół Grenlandii nie jest scenariuszem pożądanym, ale jest scenariuszem możliwym. Polska nie musi dziś dokonywać ostatecznego wyboru, lecz musi go analizować bez iluzji. Świat po 2022 roku nie opiera się na sentymentach, lecz na sile, zdolnościach i gotowości do samodzielnej obrony interesów.

Dla Polski kluczowe pytanie nie brzmi, kto jest moralnie bliższy, lecz kto w długiej perspektywie gwarantuje realne bezpieczeństwo i podmiotowość. Grenlandia nie jest celem. Jest testem.

Źródło – Uskok Grenlandzki: Czy w nowej Europie możliwa jest konfrontacja między armiami ukraińską i amerykańską?