Katastrofa humanitarna w okupowanych Oleszkach: miasto, które zostało zapomniane przez świat

Katastrofa humanitarna w okupowanych Oleszkach

Oleszki na granicy przetrwania

Podczas gdy uwaga światowych mediów skupiona jest na Bliskim Wschodzie i innych głośnych kryzysach międzynarodowych, w okupowanych miastach południowej Ukrainy trwa katastrofa humanitarna, o której mówi się zdecydowanie za mało. Jednym z takich miast są Oleszki w obwodzie chersońskim, gdzie mieszkańcy pozostawieni na miejscu żyją w warunkach przypominających pierwotną walkę o przetrwanie.

Miasto znajduje się pod ciągłym ostrzałem, infrastruktura została zniszczona, a możliwości pełnej ewakuacji praktycznie nie istnieją. Rosyjskie siły okupacyjne nie pozwalają międzynarodowym misjom humanitarnym wejść do miasta i organizować bezpiecznej ewakuacji ludności cywilnej na terytorium kontrolowane przez Ukrainę. Ludzie pozostali sam na sam z głodem, strachem i chorobami.

Według wolontariuszy i koordynatorów ewakuacji sytuacja w Oleszkach już dawno przestała być jedynie trudna. Jest określana jako katastrofalna. W mieście nie działają normalnie służby komunalne, nie ma prądu, gazu ani centralnego zaopatrzenia w wodę. Woda dostępna jest jedynie tam, gdzie znajdują się prywatne studnie, a mieszkańcy zmuszeni są dzielić się ostatnimi zapasami między sobą.

Kolejki po żywność i strach przed drogami

Jednym z największych problemów pozostaje brak żywności. Dostawy z sąsiednich wsi docierają bardzo rzadko, ponieważ drogi i pola wokół miasta są zaminowane. Ludzie próbujący przywozić jedzenie ryzykują własnym życiem.

Niewielkie ilości produktów mlecznych, mięsa czy domowych wyrobów znikają niemal natychmiast. Kolejki ustawiają się jeszcze przed świtem, czasem już od piątej rano. Wokół częściowo działającego szpitala powstało swoiste centrum przetrwania miasta. To właśnie tam mieszkańcy próbują zdobyć choć trochę jedzenia.

Szczególnie trudna jest sytuacja osób starszych i niepełnosprawnych. Wielu z nich fizycznie nie jest w stanie opuścić miasta pieszo. W Oleszkach nadal przebywają dzieci. Są też ludzie bez dokumentów, którzy boją się przechodzić przez rosyjskie posterunki z obawy przed zatrzymaniem, filtracją i trafieniem do tak zwanych piwnic, po czym ich dalszy los może pozostać nieznany.

Martwe miasto bez władzy i pomocy

Według relacji wolontariuszy Oleszki stały się faktycznie opuszczonym miastem. Prawie nie ma tam ani okupacyjnej administracji, ani normalnie funkcjonujących służb. Częściowo działa jedynie szpital i niektóre służby komunalne, które próbują usuwać ciała zabitych z ulic.

Sytuacja jest tak dramatyczna, że z powodu braku możliwości normalnego pochówku zmarłych pojawia się zagrożenie epidemiami. Ciała mogą leżeć na ulicach przez długi czas, a zwierzęta rozciągają szczątki. Dla ludności cywilnej stało się to przerażającą częścią codzienności.

Szpital działa dzięki generatorom, ale paliwa niemal nie ma. Pomoc medyczna jest ograniczona do minimum. Ludzie z ciężkimi obrażeniami lub ranami po wybuchach min często nie otrzymują odpowiedniego leczenia. Lekarze pracują w warunkach ostrego braku sprzętu, leków i energii elektrycznej.

Zaminowane drogi i polowanie dronów

Próby opuszczenia miasta często kończą się tragedią. Mieszkańcy składają stare samochody dosłownie z części, montując z powrotem akumulatory i koła, które wcześniej zdejmowali, aby pojazdy nie zostały zabrane przez okupantów. Nawet to jednak nie daje gwarancji ratunku.

Drogi wokół Oleszek są gęsto zaminowane. Samochody regularnie wpadają na miny. Kierowcy, którzy nie znają bezpiecznych tras, ryzykują śmiercią własną i swoich rodzin.

Dodatkowym zagrożeniem są ciągłe ataki dronów. Według mieszkańców bezzałogowce pojawiają się nagle, dosłownie wylatując z krzaków lub zarośli. Ludzie boją się pracować w ogrodach, wychodzić na ulice, a nawet przemieszczać się po mieście.

Obecnie w Oleszkach zabronione jest poruszanie się rowerami, motorowerami i skuterami. W praktyce mieszkańcom pozostaje jedynie chodzenie pieszo, co jest szczególnie trudne dla osób starszych i niepełnosprawnych.

Świat, który woli tego nie zauważać

Tragedia Oleszek pokazuje jeszcze jedną stronę współczesnej wojny. Jedne kryzysy humanitarne stają się tematem światowych wiadomości, przyciągają miliony odbiorców i polityczne deklaracje, podczas gdy inne pozostają niemal niezauważone.

W okupowanych miastach obwodu chersońskiego ludzie żyją bez podstawowych warunków cywilizacyjnych, pod groźbą głodu, chorób i śmierci. Jednak zainteresowanie świata tymi wydarzeniami jest niewspółmierne do skali tragedii.

Dziś Oleszki są przykładem tego, jak wojna może zamienić zwykłe ukraińskie miasto w strefę humanitarnego załamania. I podczas gdy tysiące cywilów nadal walczą o przetrwanie, kwestia pomocy i bezpiecznej ewakuacji pozostaje otwarta.