Wojna, a nie „konflikt do wygaszenia”
Wypowiedzi J.D. Vance o potrzebie odbudowy relacji handlowych między Rosją a Ukrainą pokazują fundamentalne niezrozumienie charakteru tej wojny. To nie jest spór graniczny ani konflikt o taryfy, rynki czy strefy wpływów. To wojna egzystencjalna, prowadzona przez państwo, które otwarcie neguje prawo Ukrainy do istnienia.
Rosja nie walczy o kompromis. Jej celem jest likwidacja ukraińskiej państwowości, tożsamości, języka i pamięci historycznej. W takim kontekście rozmowy o handlu nie są neutralne. One są moralnie skompromitowane.
Błąd myślenia Zachodu
Politycy mówiący o „powrocie do normalności” wychodzą z założenia, że każdą wojnę da się zamienić w problem techniczny. Wystarczy zawieszenie broni, kilka podpisów i biznes znów ruszy. Tyle że to myślenie działa tylko tam, gdzie obie strony uznają swoje istnienie.
Rosja traktuje Ukrainę jak błąd historii. Jak terytorium do odzyskania, a nie partnera do rozmów. W takim układzie handel staje się nie mostem pokoju, lecz narzędziem dalszej agresji.
Greenland Is Walking Crimea’s Path. When Power Replaces Law
Historyczna analogia, której nie da się zignorować
Wyobraźmy sobie rok 1942. Stany Zjednoczone apelują, by III Rzesza i podbita Europa Środkowa rozwijały handel. By Niemcy i ich ofiary „wróciły do współpracy gospodarczej”. Brzmi absurdalnie, a jednak dokładnie w tym kierunku zmierzają dzisiejsze wypowiedzi o handlu z Rosją.
Wojny prowadzone w celu zniszczenia narodów nie kończą się kompromisem. One kończą się albo klęską agresora, albo zniknięciem ofiary z mapy.
Dlaczego handel z Rosją jest niemożliwy
Problem nie jest wyłącznie moralny, choć ten aspekt jest kluczowy. Problem jest także praktyczny i strategiczny.
- Rosja wykorzystuje handel jako broń. Energię, żywność i logistykę zamienia w narzędzia szantażu.
- Każdy dolar z handlu wzmacnia rosyjski przemysł wojenny.
- Normalizacja relacji gospodarczych oznacza akceptację okupacji, deportacji i masowych zbrodni.
Nie istnieje „neutralna wymiana handlowa” z państwem prowadzącym wojnę eksterminacyjną.
Europa jako zakładnik fałszywego pragmatyzmu
Postulat, by Europa mniej myślała o wojnie, a bardziej o inwestycjach, brzmi jak luksusowa rada kogoś, kto nie żyje pod rakietami. Ukraina nie ma przywileju zmęczenia wojną. Dla niej wojna jest codziennością, a stawką jest przetrwanie.
Próba przesunięcia uwagi z agresji na rynki finansowe to nie realizm polityczny. To ucieczka od odpowiedzialności.
Handel jako forma kapitulacji
Jeżeli wojna jest próbą zniszczenia państwa, to handel z agresorem w trakcie jej trwania jest formą współudziału. To sygnał, że zbrodnia może zostać nagrodzona, jeśli tylko wystarczająco długo się ją prowadzi.
Takie myślenie nie prowadzi do pokoju. Prowadzi do kolejnych wojen.
Dlaczego Rosja odrzuca pokój i rozejm: Ukraina i Rosja prowadzą zupełnie różne wojny
Mówienie o handlu między Rosją a Ukrainą w czasie trwania tej wojny oznacza niezrozumienie jej istoty. To nie jest konflikt do zamknięcia w arkuszu kalkulacyjnym. To walka o istnienie narodu i państwa.
Historia uczy jednoznacznie. Z agresorem, który chce zniszczyć, nie handluje się. Agresora się powstrzymuje. Wszystko inne jest tylko elegancką formą kapitulacji.
