Piąty rok wojny pokazuje coraz wyraźniej, że dla Władimira Putina konflikt z Ukrainą przestał być jedynie elementem polityki zagranicznej. Stał się fundamentem funkcjonowania całego rosyjskiego systemu władzy. Dlatego każda próba kompromisu lub zawieszenia broni oznaczałaby dla Kremla nie tylko porażkę militarną, lecz także poważny kryzys polityczny wewnątrz Rosji.
Jak informował Reuters, powołując się na źródła zbliżone do Kremla, Putin odrzucił propozycje zakończenia działań wojennych na obecnej linii frontu. Według rozmówców agencji ostatnie ukraińskie uderzenia na rosyjskie rafinerie oraz infrastrukturę logistyczną nie skłoniły go do poszukiwania pokoju, lecz jeszcze bardziej utwierdziły w przekonaniu o konieczności eskalacji wojny.
Dlaczego Putin nie może się wycofać
Dla autorytarnego systemu przegrana wojna bardzo często oznacza początek końca całego reżimu. Po latach propagandy niezwykle trudno byłoby wytłumaczyć rosyjskiemu społeczeństwu, dlaczego poniesiono tak ogromne koszty ludzkie i gospodarcze.
Dlatego Kreml potrzebuje choćby symbolicznego zwycięstwa. Według informacji Reuters jednym z takich celów pozostaje całkowite zajęcie obwodu donieckiego. Dla Putina ma ono znaczenie nie tylko militarne, ale przede wszystkim polityczne.
W praktyce wojna stała się narzędziem utrzymania obecnego systemu władzy.
Nowa mobilizacja staje się coraz bardziej realna
Rosyjskie straty stale rosną, a tempo pozyskiwania nowych żołnierzy przestaje wystarczać do ich uzupełniania. Coraz więcej zachodnich analityków uważa, że dalsze prowadzenie wojny na obecnym poziomie może wymagać kolejnej fali mobilizacji.
Kreml doskonale pamięta jednak wydarzenia z jesieni 2022 roku, kiedy częściowa mobilizacja wywołała masową emigrację Rosjan oraz wyraźny wzrost niezadowolenia społecznego.
Właśnie dlatego Moskwa może potrzebować nowego pretekstu, który pozwoli przekonać społeczeństwo, że mobilizacja jest nieunikniona.
Polska, Rumunia i państwa bałtyckie mogą znaleźć się pod rosnącą presją
Coraz częściej eksperci wskazują, że Kreml może próbować wywoływać kontrolowane incydenty lub prowokacje wobec państw wschodniej flanki NATO.
Wśród potencjalnych celów najczęściej wymieniane są:
- Polska,
- Rumunia,
- Litwa,
- Łotwa,
- Estonia.
Nie chodzi o rozpoczęcie pełnoskalowej wojny z NATO. Taki scenariusz byłby dla Rosji niezwykle ryzykowny. Znacznie bardziej prawdopodobne są pojedyncze incydenty, naruszenia przestrzeni powietrznej, działania hybrydowe, cyberataki czy prowokacje z udziałem dronów.
Jak zauważają analitycy, podobne działania mogłyby zostać wykorzystane przez Kreml jako argument propagandowy. Rosyjska telewizja mogłaby przedstawiać je jako dowód, że “Rosja jest otoczona przez wrogów”, a więc konieczna jest kolejna mobilizacja oraz dalsza militaryzacja państwa.
Ukraina wybiera inną drogę
Podczas gdy Rosja coraz bardziej opiera się na mobilizacji i liczebności armii, Ukraina konsekwentnie rozwija technologie wojskowe.
Bezzałogowce dalekiego zasięgu, systemy walki elektronicznej, roboty bojowe, sztuczna inteligencja oraz precyzyjne uzbrojenie stają się podstawą nowoczesnego pola walki.
Coraz więcej zadań wykonywanych wcześniej przez ludzi przejmują systemy autonomiczne.
Oznacza to przejście od wojny opartej na liczbie żołnierzy do wojny opartej na przewadze technologicznej.
Dwie zupełnie różne strategie
| Rosja | Ukraina |
|---|---|
| Mobilizacja i przewaga liczebna | Technologie i profesjonalizacja armii |
| Rozbudowa armii kosztem społeczeństwa | Rozwój przemysłu obronnego |
| Próby eskalacji konfliktu | Osłabianie potencjału przeciwnika poprzez precyzyjne uderzenia |
| Gospodarka podporządkowana wojnie | Inwestycje w innowacyjne rozwiązania wojskowe |
Przed Europą okres zwiększonego ryzyka
Wszystko wskazuje na to, że Kreml nie zamierza rezygnować z wojny. Wręcz przeciwnie, wiele sygnałów świadczy o przygotowaniach do dalszej eskalacji.
Jednocześnie państwa Europy Środkowo-Wschodniej powinny liczyć się z możliwością nasilenia rosyjskich działań hybrydowych i prowokacji. Polska, Rumunia oraz kraje bałtyckie od lat należą do głównych przeciwników rosyjskiej polityki imperialnej i wspierają Ukrainę zarówno militarnie, jak i politycznie.
Dlatego nie można wykluczyć prób wywierania presji właśnie na te państwa. Celem takich działań nie musi być otwarta wojna z NATO. Znacznie bardziej prawdopodobna wydaje się strategia stopniowego podnoszenia napięcia, testowania reakcji Sojuszu oraz wykorzystywania kolejnych incydentów do celów propagandowych wewnątrz Rosji.
W najbliższych miesiącach właśnie ten kierunek może stać się jednym z najważniejszych elementów strategii Kremla wobec Europy.

Polska publicystka i autorka tekstów społeczno-historycznych. Pisze o pamięci historycznej, Europie Wschodniej, kulturze oraz przemianach społecznych we współczesnej Europie.
